Anegdoty związane z prof. dr hab. n. med. Franciszkiem Kokotem

 

Prof. dr hab. n. med. Franciszek Kokot

Prezenty

W czasie kolacji siedzący obok Profesora Kokota inżynier, opowiadał o swoich dolegliwościach, narzekając przy tym na lekarzy, którzy nie chcą się nim zająć i przekazują go do coraz to innych specjalistów. Prof. Kokot wysłuchał owych narzekań, po czym powiedział:

– Panie inżynierze jest takie przysłowie łacińskie „Praesente medico nihil nocet”. Niektórzy tłumaczą to: „Prezenty lekarzowi nic nie szkodzą”.

Kolokwium

Pan Profesor wymaga, aby jego asystenci przedstawiali dokładny plan specjalizacji, wraz z terminami kolokwiów, które trzeba zdać przed kolejnym stażem w innych klinikach. Niestety, terminy te rzadko są dotrzymywane. Jeden z asystentów zobowiązał się zdać kolejne kolokwium do 30 września. W ostatniej dekadzie października, bardzo skruszony poszedł do Profesora, prosząc o „przepytanie”. Profesor chwilę pomyślał, po czym stwierdził:

– Proszę przyjść we wtorek.

Delikwent starał się delikatnie zwrócić uwagę, że wtorek to 1 listopada.

– Wiem – powiedział Profesor – ale ja będę w pracy.
Cóż było robić. Trzeba było przyjść na kolokwium we wtorek, 1 listopada. Profesor sięgnął po swój słynny zeszyt, popatrzył na zdającego i powiedział:

– Pan jest spóźniony 3 miesiące.

– Panie Profesorze – miesiąc. Miałem zdać 30 września, a dzisiaj jest 1 listopada.

– No właśnie – odparł Profesor, wyliczając kolejno na palcach – wrzesień, październik, listopad; dokładnie 3 miesiące. To był koniec dyskusji.

Reszta kolokwium potoczyła się, na szczęście, w bardziej zgodnej atmosferze.

Anegdoty związane z prof. dr hab. n. med. Franciszkiem Kokotem
Przytoczone przez prof. dr hab. n. med. Jana Duławę

Pobierz pełen tekst w formacie PDF

CATEGORY: WSPOMNIENIA
Copyright © 2017. Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach