Wspomnienia
Prof. dr hab. n. med. Waldemar Janiec

 

Prof. dr hab. n. med. Waldemar Janiec

NIEZAPISANE W INDEKSIE 

Nasze studia w Śląskiej Akademii Medycznej w latach 1954–1961

Nasze studia niezapisane w indeksie, są to wartości przekazane nam przez naszych Profesorów. Nie były objęte programem nauczania, nie wchodziły w zakres ćwiczeń i nie podlegały egzaminom. Studia niezapisane w indeksie były wartością dodaną i stanowiły dla nas ważny element naszego wyszkolenia zawodowego. Nasza znajomość fizyki wyuczona przed studiami była teoretyczna, określona w dużej mierze wzorami, prawami Newtona, Faradaya i innych wielkich fizyków. Prof. Marian Puchalik ukazał nam piękno fizyki od strony praktycznej. Na podstawie przejazdu pociągu z Katowic do Zabrza, przez Chorzów, Rudę i Chebzie, w sposób praktyczny nauczył nas zasady ruchu jednostajnie przyspieszonego, oddziaływania mas i innych złożonych zasad fizyki. Jego asystent, mgr Andrzej Geisler, szybko nauczył nas właściwości dobrej wagi i zasad ważenia. Dobra waga, jak mawiał, „powinna być jak kobieta, dokładna, czuła, rzetelna i mieć długie ramiona”. Tę analogię mógł wypracować w okresie, kiedy oprócz studiowania fizyki zajmował się sztuką i występował w balecie w Teatrze Wielkim w Krakowie.

Pobierz pełen tekst w formacie PDF

 

Wspomnienia
Dr n. med. Zygfryd Wawrzynek

 

Dr n. med. Zygfryd Wawrzynek

WSPOMNIENIA PO PIĘĆDZIESIĘCIU LATACH 

Październik 1956 w Śląskiej Akademii Medycznej

Odwilż w Śląskiej Akademii Medycznej rozpoczęła się długo przed pożarem młodych serc polskiego października. Byliśmy pierwszymi studentami, którzy wkroczyli na drogę odnowy życia w Polsce. W lutym 1956 roku Nikita Chruszczow potępił zbrodnie i kult Stalina, w czerwcu robotnicy Poznania zbuntowali się przeciwko władzy ludowej, która czołgami nie po raz ostatni krwawo bunt stłumiła.

W lipcu i w sierpniu, na wczasach studenckich w Międzyzdrojach, na których zostałem wybrany starostą, rokitniccy studenci zorganizowali pierwsze wybory Miss Studentek oraz pochód przebierańców, pociągając za sobą innych młodych wczasowiczów i miejscową ludność. Na czele wieczornego pochodu maszerowałem w stroju Gandhiego z wypożyczoną kozą, a fantazyjnie przebrana młodzież studencka niosła duży transparent z napisem: „Niech żyje Związek Radziecki na własny koszt”. Jazzowa orkiestra przygrywając, a studenci wołając „Chodźcie z nami, chodźcie z nami”, zwiększała pochód do znacznych rozmiarów. Dotarliśmy w takim szyku na plac przed Domem Wczasowym za żółtymi firankami, bodajże „Błyskawica”, gdzie rozpalono ognisko i zaimprowizowano wieczór niedozwolonych dowcipów i zakazanych wówczas piosenek. Rozpoczęliśmy pieśnią „Płonie ognisko i szumią knieje” poprzez „Wojenko, wojenko”, „Do Bytomskich Strzelców”, „My pierwsza brygada” itp. do „Warszawianki” i zakończyliśmy „Rotą”. Międzyzdroje szalały. Zabawa i tańce na molo trwały do białego rana.

Za dwa dni pojawili się w Międzyzdrojach Stefan Olszowski, ówczesny przewodniczący Rady Naczelnej Zrzeszenia Studentów Polskich (ZSP) i jego zastępca Janusz Kolczyński. Po wysłuchaniu mojego radosnego sprawozdania z imprezy, wytłumaczeniu, że symbolika Gandhiego, transparent, śpiewy i dowcipy, również polityczne, spotkały się z gorącym przyjęciem wszystkich uczestników i widzów, po opowiedzeniu najlepszego dowcipu politycznego wieczoru, jak to zaaresztowano pijanego, który w ordynarny sposób chciał kupić portret Lenina, stojący w oknie wystawowym,

Pobierz pełen tekst w formacie PDF

 

Anegdoty związane z prof. dr hab. n. med. Franciszkiem Kokotem
Przytoczone przez prof. dr hab. n. med. Jana Duławę

 

Prof. dr hab. n. med. Franciszek Kokot

Prezenty

W czasie kolacji siedzący obok Profesora Kokota inżynier, opowiadał o swoich dolegliwościach, narzekając przy tym na lekarzy, którzy nie chcą się nim zająć i przekazują go do coraz to innych specjalistów. Prof. Kokot wysłuchał owych narzekań, po czym powiedział:

– Panie inżynierze jest takie przysłowie łacińskie „Praesente medico nihil nocet”. Niektórzy tłumaczą to: „Prezenty lekarzowi nic nie szkodzą”.

Kolokwium

Pan Profesor wymaga, aby jego asystenci przedstawiali dokładny plan specjalizacji, wraz z terminami kolokwiów, które trzeba zdać przed kolejnym stażem w innych klinikach. Niestety, terminy te rzadko są dotrzymywane. Jeden z asystentów zobowiązał się zdać kolejne kolokwium do 30 września. W ostatniej dekadzie października, bardzo skruszony poszedł do Profesora, prosząc o „przepytanie”. Profesor chwilę pomyślał, po czym stwierdził:

– Proszę przyjść we wtorek.

Delikwent starał się delikatnie zwrócić uwagę, że wtorek to 1 listopada.

– Wiem – powiedział Profesor – ale ja będę w pracy.
Cóż było robić. Trzeba było przyjść na kolokwium we wtorek, 1 listopada. Profesor sięgnął po swój słynny zeszyt, popatrzył na zdającego i powiedział:

– Pan jest spóźniony 3 miesiące.

– Panie Profesorze – miesiąc. Miałem zdać 30 września, a dzisiaj jest 1 listopada.

– No właśnie – odparł Profesor, wyliczając kolejno na palcach – wrzesień, październik, listopad; dokładnie 3 miesiące. To był koniec dyskusji.

Reszta kolokwium potoczyła się, na szczęście, w bardziej zgodnej atmosferze.

Pobierz pełen tekst w formacie PDF

 

Wspomnienia - Pierwsze lata (1948-1970) studenckiego ruchu naukowego w Śląskim Uniwersytecie Medycznym
Prof. dr hab. n. med. Antoni Dyduch

 

Prof. dr hab. n. med. Antoni Dyduch

Powstanie i rozwój Naszej Uczelni oraz studenckiego ruchu naukowego są ze sobą nierozerwalnie związane. Nasza Uczelnia została powołana rozporządzeniem Rady Ministrów (Dz. U. 1948, nr 21, poz.146) jako Akademia Lekarska w Bytomiu. Była to wówczas ósma wyższa szkoła medyczna w Polsce. Siedzibą Uczelni były nieruchomości Spółki Brackiej w Rokitnicy, ówczesnej dzielnicy Bytomia. Dekretem Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 8 czerwca 1948 r. powołano pierwsze władze akademii. Rektorem został mianowany prof. zw. dr hab. med. Brunon Nowakowski. Prorektorem prof. zw. dr hab. med. Franciszek Groer. Dziekanem Wydziału Lekarskiego i Oddziału Stomatologicznego prof. zw. dr hab. med. Tadeusz Pawlikowski a prodziekanem prof. nadzw. dr hab. med. Mieczysław Jankowski.

Wkrótce jednak, bo już w październiku 1949 r., na mocy rozporządzenia Rady Ministrów (Dz. U. 1949, nr 58, poz. 452) nastąpiła zmiana nazwy naszej Uczelni na Śląska Akademia Medyczna im. Ludwika Waryńskiego. Już 14 marca 1949 r. powstało w niej Koło Naukowe Medyków, które rozpoczęło działalność w ramach Federacji Polskich Organizacji Studenckich – zrzeszenia różnych organizacji studenckich, politycznych, samopomocowych (Bratnia Pomoc) i Koła Naukowego Medyków. Funkcję przewodniczącego pełnił student Jan Marek, wiceprzewodniczącego i sekretarza Jan Szczygłowski a skarbnikiem była Zofia Rydzewska.

Pierwszym kuratorem Koła Naukowego Medyków był prof. zw. dr hab. med. Tadeusz Pawlikowski, który jednocześnie był dziekanem Wydziału Lekarskiego, a także kierownikiem Katedry i Zakładu Histologii i Embriologii Ogólnej. W 1950 r. na I Kongresie Studentów Polskich powstało Zrzeszenie Studentów Polskich, które przejęło działalność federacji. Pod patronatem Komisji Nauki ZSP ruch naukowy w Śląskiej Akademii Medycznej został zreformowany i powstało Studenckie Koło Naukowe, którego pierwsze zebranie odbyło się w Zabrzu Rokitnicy 20 lutego 1951 r. Przewodniczącym pierwszego zarządu SKN został Zbigniew Cygan – student, który równocześnie pełnił funkcję asystenta w Katedrze Chemii Fizjologicznej. Funkcję kuratora SKN objął ponownie prof. zw. dr hab. med. Tadeusz Pawlikowski. W momencie powstania koło liczyło 32 członków, którzy pracowali w pięciu sekcjach: anatomii prawidłowej, histologii i embriologii, fizjologii, chemii fizjologicznej i mikrobiologii.

Pobierz pełen tekst w formacie PDF

 

Wspomnienia - OBOZY SPOŁECZNO-WYCHOWAWCZE studentów Śląskiej Akademii Medycznej pod kierownictwem prof. Jerzego Szaflarskiego (1961–1976). Wspomnienia uczestnika i współpracownika
Prof. dr hab. n. med. Ryszard Brus

 

Prof. dr hab. n. med. Ryszard Brus

Poniższym wspomnieniem pragnę przywołać postać Wspaniałego Człowieka, Naukowca, Wychowawcy i Przyjaciela Młodzieży, który w latach 60. i 70. XX wieku był twórcą koncepcji i pierwszym kierownikiem wakacyjnych obozów naukowych naszej Uczelni, zwanych wówczas Obozami Społeczno-Wychowawczymi. Przez wiele lat odbywały się one w Jaszowcu, obecnie dzielnicy Ustronia.

Z Profesorem Jerzym Szaflarskim współpracowałem na trzech płaszczyznach: naukowej – jako kierownikiem Katedry Mikrobiologii, wychowawczej – jako opiekunem obozów społeczno-wychowawczych oraz w studenckim ruchu naukowym – jako kuratorem STN SAM.

Osobiście profesora poznałem w pierwszej połowie lat. 60. Będąc młodym asystentem w Katedrze Farmakologii ŚAM w Rokitnicy, pracując pod kierunkiem Prof. Tadeusza Chruściela, brałem udział w badaniach dotyczących prób leczenia doświadczalnej toksoplazmozy u myszy, które koordynował Profesor Jerzy Szaflarski, kierownik Katedry Mikrobiologii. Za cykl tych badań cały zespół otrzymał w 1968 r. zespołową Nagrodę Naukową Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej. Współpraca naukowa dotycząca toksoplazmozy trwała około 8 lat i dobiegła końca na początku lat 70., po wyjeździe Profesora T. Chruściela do Szwajcarii, do WHO.

W 1967 roku Profesor Szaflarski, dowiedziawszy się o mojej pasji filmowej (zob. wspomnienie R. Brusa pt. „Moje pasje. Działalność dokumentacyjna – fotograficzna i filmowa”), zaproponował mi wyjazd na Obóz Społeczno-Wychowawczy do Jaszowca w celu udokumentowania na taśmie filmowej jego przebiegu. Wówczas po raz pierwszy dowiedziałem się o Obozie. Dobrałem sobie „asystenta”, ówczesnego studenta Koła Naukowego Katedry Farmakologii Andrzeja Sokołę i jako „ekipa filmowa”, za przyzwoleniem Pana Profesora T. Chruściela zostaliśmy oddelegowani do uczestnictwa w Obozie Społeczno-Wychowawczym w Ustroniu-Jaszowcu we wrześniu 1967 r. na okres 3 tygodni. Tam poznałem po raz pierwszy drugą twarz Profesora – wychowawcy. Dotychczas wiedziałem tylko, że Prof. Szaflarski był kuratorem Studenckiego Towarzystwa Naukowego ŚAM.

Na miejscu, jako uczestnik Obozu zorientowałem się, że dostąpiłem ogromnego zaszczytu i wyróżnienia będąc włączony w tak, jak zrozumiałem, elitarny zespół. Dowiedziałem się, że obozy te są organizowane od 1961 roku, a ich uczestnicy, studenci pod kierunkiem lekarzy różnych dyscyplin, prowadzili szeroko zakrojone badania profilaktyczne dzieci szkół powiatu cieszyńskiego. Mając specjalizację z pediatrii włączony zostałem do grupy pediatrycznej i brałem udział w badaniach.

Pobierz pełen tekst w formacie PDF

 

Wspomnienia Absolwentów - PIERWSZE LATA NASZEJ UCZELNI.
Dr Maria Gajecka Bożek, Dr n. med. Zygfryd Wawrzynek

 

W dniu 21 listopada 1948 roku w sali ówczesnego oddziału stomatologicznego w Rokitnicy odbyła się pierwsza inauguracja w nowo powstałej Akademii Lekarskiej im. Feliksa Dzierżyńskiego w Rokitnicy Bytomskiej. Obecni byli wojewoda śląsko-dąbrowski gen. Aleksander Zawadzki i wiceminister zdrowia Jerzy Sztachelski.

JM Rektor prof. Brunon Nowakowski otworzył uroczystość, a dziekan prof. Tadeusz Pawlikowski i prof. Mieczysław Jankowski immatrykulowali studentów Wydziału Lekarskiego (135 osób) i Oddziału Stomatologicznego (96 osób). Byli to młodzi ludzie, którzy przeżyli okropności wojny pomimo tragicznych niejednokrotnie doświadczeń już od 5 tygodni brali udział w zajęciach. 198 osób, tj. 87% studentów mieszkało w domach akademickich bardzo skromnie wyposażonych (szpitalne łóżka, zdezelowane szafy – pomieszczenia bez lodówek i telewizorów, a nawet bez odbiorników radiowych).

Uczelnia wówczas posiadała 13 samodzielnych pracowników naukowych, 30 pomocniczych, 2 lektorów, 4 pracowników biblioteki, 50 osób zatrudnionych w administracji i 119 pracowników obsługi. W sumie zatrudnionych było 218 osób. W tym czasie studia na wydziale lekarskim trwały 5 lat, a na oddziale stomatologicznym 4 lata. Absolwenci Oddziału Stomatologicznego jako pierwsi otrzymali swoje dyplomy w styczniu 1953 roku. Wykład inauguracyjny wygłosił prof. Franciszek Groer pt. „Zadanie lekarza”. Słowa jego studenci wzięli sobie głęboko do serca, a doświadczenia wojny dodawały im powagi i wiele samodzielności.

Wśród absolwentów 1953 roku nie było ludzi przeciętnych. Byli wielkimi osobowościami godnymi naśladowania. Z pierwszego rocznika studiów lekarskich wyszło najwięcej samodzielnych pracowników nauki, chociaż czerwony dyplom otrzymało troje: Maria Plinta, Gerard Jonderko, Franciszek Kokot. Rektorami zostali Franciszek Kokot, Mieczysław Luciak, Zdzisław Kleinrok w Lublinie. Prorektorami Bolesław Gwóźdź, Gerard Jonderko, Mieczysław Krauze. Dziekanami Maria Barańska-Gachowska, Bogumiła Pogorzelska-Strączak, Mieczysław Krauze, Zbigniew Szczurek, Leszek Ilewicz, a samodzielnymi pracownikami nauki Romuald Dukat, Artur Kiczka, Zbigniew Wojcieszek, Edmund Stokłosa, Tadeusz Zieliński; Franciszek Zych.

Pobierz pełen tekst w formacie PDF

Copyright © 2017. Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach